Jak dzieje królowej Wandy, Popiela i Piastów Koszałek-Opałek, nadworny historyk Króla Jegomości Błystka, wyłożył

O tych ptakach mówią ludzie, że to były orły, ale w naszych starych księgach stoi, jako to były bociany, po równinach łąkowych brodzące, które tam sobie gniazda w obfitości słały. Jak było, tak było, dość że się cała ta kraina Lechią od owego Lecha poczęła zwać, a lud, który w niej mieszkał, też miano Lechitów przyjął. Chociaż sąsiedzi zwali go i Polanami także, iż był naród polnych oraczów i za pługiem chadzał. Co wszystko w naszych księgach starych pod pieczęcią stoi.

Przedświt muzyki polskiej

W zamierzchłe czasy przedchrześcijańskie przeniósł nas wczoraj znany badacz dziejów muzyki polskiej, p. Aleksander Poliński, rozwinąwszy w pięknym, wybornie opracowanym odczycie, p. t. „Przedświt muzyki polskiej”, zajmujący pogląd na zaranie pieśni naszej, która od owej odległej doby przebiegła liczne stopnie ewolucji, zanim rozpięła skrzydła do szerokiego lotu. (Odczyt prof. Aleksandra Polińskiego z 22 grudnia 1902 r.)

Napad Jutów

Ujrzeli nareszcie bielejące brzegi. Wśród nocy ciemnej śnili o tym widoku na dnie dwużaglowych statków obitych skórą fok i białych niedźwiedzi, jeleni, odyńców i byków - pośród tarcic napuszczonych smołą, gdy woda zamarzająca igłami kłuła golenie, a wicher morski zapierał oddech w gardzielach. W kolisku rozbestwionej burzy, gdy nagłe ryki i ponure łoskoty wybiegały z przepaści między wyniosłymi bałwany, jak gdyby łono ziemi, pod niewolą wiekuistą wód głębiny zawarte, przychodziło do głosu, śniła im się - której jeszcze nie deptali - garbata i od lasów rozchwianych falująca susza.

Nadzwyczajna kasta historyków kontratakuje

No i doigraliśmy się, potomkowie Lechitów! Próbowaliśmy dociekać prawdy o naszych korzeniach, próbowaliśmy łączyć fakty o świadectwach kopalnych, haplogrupach i koincydencjach językowych. Zwracaliśmy uwagę na dziwną niechęć naukowych establiszmętów do rzetelnego badania tego, co na naszych ziemiach działo się przed Anno Domini 966. W końcu kasta historyków urzędowo licencjonowanych nie wytrzymała i zrzuciła na nas bombę w postaci książki autorstwa Romana Żuchowicza. Ale zamiast eksplozji mającej zmieść nas z przestrzeni publicznej, rozległo się tylko pyknięcie i trzeba było na chwilę otworzyć okna. Bomba okazała się być tylko łajnobombą. Niemniej… lepiej ją zawczasu rozbroić.

Tajemnice kopców Kraka i Wandy

Dwa z krakowskich kopców najpewniej skrywają świadectwa przedchrześcijańskiej państwowości na polskich ziemiach. Jak zatem tłumaczyć widoczną niechęć archeologicznego mainstreamu do potwierdzenia lub obalenia tej tezy? W 1936 roku przekopanie w całości kopca Kraka planował dr Józef Żurowski. Niestety zmarł on niespodziewanie w wyniku błahej operacji. Po tej tragedii piecza nad badaniem kopca przypadła dr Romanowi Jakimowiczowi, który jednak w ciągu roku zamknął projekt. Czyżby bał się, że podzieli los poprzednika? W każdym razie od tego czasu kopiec Kraka nie był już więcej badany archeologicznie. Kopiec Wandy nie był badany nigdy…